piątek, 21 kwietnia 2017

happy family

Kilka tygodni temu wreszcie wyszło słońce. A jak wychodzi od razu rodzi się uśmiech na twarzach :) 
Z Marysią i Kubą spotkaliśmy się w Orłowie. Miejsce dla wielu osób bardzo sztampowe, ja z resztą sama go unikałam ze względu na dużą popularność. :) Wyboru jednak nie żałowałam ani przez chwilę. Dzięki cudownej pogodzie i budzącej się naturze, można było poczuć się jak w innym zakątku Europy :) A przy małej Poli - śmieszkowi o iniekończącej się energii - czas płynął jakby szybciej. 

Uwielbiam robić takie zdjęcia! W końcu każda okazja do uwieczniania swoich bliskich jest dobra i potrzebna :) Jak byłam mała, zawsze rodzice mówili, że tylko po dzieciach widać jak szybko ucieka czas. To zdecydowanie moje ulubione pamiątki. Nic nie poprawia humoru tak, jak spojrzenie na ścianę albo album pełen zdjęć!

A Wy? Macie swoje ulubione zdjęcie z dzieciństwa, które przywołuje masę wspomnień?